Translate

niedziela, 31 maja 2015

Od Any cd Kaspara

Palant mnie pocałował.
A mi się to do cholery podobało!
Zaczęłam poważnie rozważać opcję zabicia go.
Ale może zaraz, za momencik...
Odepchnęłam go od siebie.
- Nie podobało ci się? - miał minę zbitego psa.
- Och, zamknij się - warknęłam.

Kaspar?

Od Kaspara cd Any

-I ty i ja wiemy, że nie chcesz żebym się odsunął.-Więc po co miałbym to zrobić?
Przysunąłem się bliżej. I jeszcze bliżej. Teraz dzieliły nas tylko centymetry. Zamknęła oczy. Przysunąłem swoją twarz do jej ust i pocałowałem ją.

Ana? Ni mam weny, chociaż wiem iż to taki kluczowy moment...

Od Any cd Kaspara

Zdecydowanie pozwala sobie na zbyt wiele.
- Co ty do cholery robisz? - zpytałam bez specjalnego zaangażowania.
Na jego ustach błąkał się uśmieszek. Zagryzłam wargę.
- Mógłbyś się odsunąć? - już szeptałam. Cholera, co ja robię? Powinnam go z tąd po prostu wyrzucić. Ale nie mogłam się na to zdobyć...

Kaspar?

Od Kaspara cd Any

Jedna cecha Any uderzyła mnie najbardziej. Jak można być tak cholernie zdystansowanym? W końcu życie jest po to żeby się bawić. Życie wieczne-wieczna zabawa. Przynajmniej ja tak to postrzegałem.
Zastanawiałem się czy nie zostawić jej samej, ale zmieniłem zdanie. I tak nie miałem co robić, więc mogłem tu z nią posiedzieć. O ile nie wywali mnie wcześniej za drzwi.
Położyłem się obok niej na plecach.

Ana?

Od Any cd Kaspara

- Perspektywa wieczności mnie przeraża - mruknęłam.
Usiadł na krawędzi łóżka. Ten debil na za dużo sobie pozwala.
- Zabawne, bo jesteś wampirem. I wieczność powinna być dla ciebie naturalna.
Fakt. Zdecydowanie ma rację.
- Ale dla mnie ,,wieczność'' to stanowczo za długo - powiedziałam i odwróciłam się do niego plecami.
- A perspektywa wieczności z kimś wyjątkowym? - nie mógł dać mi spokoju.
- Jeszcze bardziej - zamknęłam oczy i z powrotem przekręciłam się na plecy.

Kaspar?

Od Katy cd Criminala

Leżałam na strychu zastanawiając i użalając się nad sobą, gdy usłyszałam skrzypnięcie. W moim polu widzenia pojawił się Criminal. Udałam, że śpię. Czułam na sobie jego wzrok. Czy to nie jest nieprzyzwoite gapić się na kogoś gdy śpi? Najwyraźniej według niego nie. Postanowiłam zrobić mu żart. Poruszyłam się niespokojnie i niby zaczęłam krzyczeć przez sen: Ratunku! Pomocy!
Criminal zbliżył się do mnie i potrząsnął moim ramieniem. Udałam, że mnie nie obudził.
-Katy. Śpiąca królewno, wstawaj-szepnął mi do ucha. Tylko dzięki silnej woli nie wzdrygnęłam się. Powoli otworzyłam oczy. Zobaczyłam wpatrzone we mnie czarne tęczówki Criminala.
-Czemu mnie obudziłeś?-postanowiłam kontynuować przedstawienie.
-Krzyczałaś przez sen, nie pamiętasz?-Odparł.
-To nie jest powód żeby mnie budzić.
Zrobił taką żałosną minę, że aż byłam zła na siebie, że rzuciłam tę kąśliwą uwagę. Straciłam panowanie nad sobą i mimowolnie przysunęłam się do Criminala.
-Czy ty mnie unikasz?-Spytał się mnie.
Miał pokerową twarz.
-Próbuję, ale mi nie wychodzi-wetchnęłam w duchu i przytuliłam się do niego. Na jego twarzy ujrzałam figlarny uśmiech.

Criminal?

Od Kaspara cd Any

Poszedłem za Aną. Zobaczyłem jak wbiega do jakiegoś pokoju i zatrzaskuje drzwi. Zapukałem. Po chwili czekania zapukałem jeszcze raz. Znowu zero reakcji.
-Ana-powiedziałem cicho, bo wiedziałem, że i tak mnie usłyszy. Drzwi powoli się uchyliły. Zobaczyłem Anę leżącą na łóżku i wpatrującą się w sufit.
-Czemu za mną polazłeś?
-Nie pozwolę spędzić ci całej wieczności zamkniętej w tym pokoju.

Ana?